KIEDY S-5. KIEDY POWSTANIE OBWODNICA RAWICZA?.

Wczoraj miał miejsce w MDKu spektakl Grupy Rafała Kmity o tytule podanym w temacie. Powiem szczerze, że prawie bym przeszedł koło niego obojętnie i stracił naprawde wspaniałą zabawę. Na szczęście opatrznośc nade mną czuwa: Krogul z oscentacyjnym stwierdzeniem, że się na to wybiera oraz znajomy z wolnym biletem pojawili się w odpowiednim czasie i miejscu.

Zasiadając wygodnie na widowni spodziewałem się typowego spektaklu teatralnego. Jednak gdy po wprowadzającej piosence usłyszałem kłótnię żydów: "postępowego" syna i konserwatywnego ojca to parsknąłem śmiechem niczym koń i nie miałem już wątpliwośći, że występ ten będzie głównie kabaretowy. Jednak nie do końca - skecze są przeplatane niesamowitymi piosenkami... Czasem śmiesznymi i żywymi, innym razem sentymentalnymi. Sceny nie tylko bawią (pogratuluje temu, kto się nawet nie usmiechnął, gdy poleciał tekst o Wieży Babel podczas rozmowy ze swatką), ale i ukazują pokrętny sposób myślenia i tradycje żydów. Gra aktorska stoi na bardzo wysokim poziomie, o czym świadczą choćby owacje na stojąco na koniec spektaklu.

Ech, kiepski ze mnie krytyk teatralny... ... ... Ale niech żałuje ten, kogo nie było!

PS. Nie ma działu "Świat teatru/kabaretów" (w sumie można to było jeszcze pod muzykę podciągnąć), to daje tu.

Recital Olgi Bończyk

Wczoraj tj 19 marca 2009 byłam na nadzwyczajnym spotkaniu dla nauczycieli wychowania przedszkolnego i kształcenia wczesnoszkolnego w hotelu Titanic w Białymstoku.



W programie była multimedialna wizyta w świecie JUKI - Dziecka, zabawa , nauka. Prezentacja nowości dla przedszkoli i klas I-III szkoły podstawowej.Wspólna Gra w kolory oraz zabawy Magnetycznym Kołem Twórczym, konkursy i niespodzianki i... RECITAL OLGI BOŃCZYK.



Aktorka swój recital rozpoczęła anegdotką o Pani Zosi z przedszkola, która wskazała Jej drogę w stronę talentu aktorskiego. Następnie wykonała ( przepięknie) piosenkę francuską w tłumaczeniu Wojciecha Młynarskiego " Parole". Sala śpiewała razem z Nią znany refren: parole, parole, parole...



Kolejna anegdota dotyczyła damskich torebek nazywanych " bębnem maszyny losującej" (coś w tym musi być).



Olga Bończyk ubrana w czarną długą spódnicę i gustowną czarną bluzkę zaśpiewała piosenkę " Jej portret"( piosenka Bogusława Meca). Przed piosenką opowiedziała krótką historię z doktorem Burskim w Kazimierzu Dolnym.



Kolejną piosenką (Merlin Monroe" Kobiety kochają diamenty") była "kobiety kochają kwiaty"- Zakładamy ,że kwiaty kobiecie wystarczą. W piosence tej Olga była pelna temperamentu i delikatnej kobiecości.



Wspaniała dykcja była słyszalna w piosence Lizy Minnelli " Kabaret" . Na bis Olga Bończyk zaśpiewała New York. Otrzymała brawa na stojąco.


http://blizejprzedszkola.pl/wydarzenie-2706,recital-olgi-boczyk

W ramach przedwiosennych porządków odświeżam temat :)
Po pierwsze [b]Jan Pietrzak[/b] i jego [b]Kabaret pod Egidą[/b]. Niektóre jego teksty znam na pamięć. Nie te współczesne oczywiście, ale raczej pochodzące z końca lat 80-tych i początku 90-tych. Wspaniały monolog o nauce jazdy i słowotwróstwie.

Po drugie[b]Elita[/b], ale ta jeszcze za życia Jana Kaczmarka i Amdrzeja Waligórskiego. Niektóre teksty owalały po prostu na kolana. Wszystkich zainteresowanych bajeczkami Babci Pimpusiowej autorstwa A. Waligórskiego odsyłam tu
http://www.republika.pl/dudus2/

Po trzecie [b]Kabaret Starszych Panów[/b]. Świetne piosenki, które wpadają w ucho i zapadają w pamięć. Zabawne programy i wysoka kultura słowa. No i prócz wspaniałych: Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory wszyscy aktorzy występujący na deskach "Kabaretu..." Gdybym chciała wymieniać moich najulubieńszych to powstałaby tu bardzo długa lista. Poprzestanę więc tylko na stwierdzeniu, że uwielbiam wszystko, co zrodziło się pod nazwą [b]Kabaret Starszych Panów.[/b]

Po czwarte[b]Tey[/b]. Zenon Laskowik ma fenomenalny sposób puentowania, który nezmiennie mnie zachwyca. Do tego dodajmy Bohdana Smolenia, Krzysztofa Jaslara (Grupa MoCarta ma kontakty w światku, takim to dobrze),Aleksandra Gołębiowskiego (kolega Kerownik), Janusza Rewińskiego, Rudiego Schubertha ( z jego tjaktojem) i mamy beczkę śmiechu. Co prawda dla młodego pokolenia nie jest to aż tak śmieszne, jak dla pokolenia naszych rodziców, bo wiele dowcipu umyka nam ze względu na małe doświadczenia (albo wręćż żadne) z lat realnego socjalizmu. Ale mimo wszystko większość tekstów ma charakter uniwersalny i można bez problemów dopasować je do współczesnego zamieszania politycznego.
Niestety. Okazuje sie, ze świat pędzi naprzód a w polityce wszystko po staremu.


Co do współcześnie działających kabaretów to chyba większość już zostało powiedziane. [b]Ani Mru Mru[/b] wspaniały ( z małymi wyjątkami, jak choćby skecz o operacji chirurgicznej), [b]Potem[/b] (choć rozsypany w kawałki, to wart zapamiętania) powalający pomysłowością, [b]Grupa MoCarta[/b] za przybliżenie muzyki niekoniecznie popularnej i wdzięk, [b]Łowcy . B[/b] za nieprzewidywalność i szaleństwo.

--
Cały kłopot polega na tym, że głupcy są pewni siebie, a mądrzy pełni wątpliwości.
Post był edytowany przez autora dnia 01 17 2006 o godzinie 08:57

Padam już z nóg, ale coś na szybko skrobnę, bo finał był naprawdę wspaniały
Miałam przeczucie, że wygra właśnie Marcin i byłam strasznie zadowolona, kiedy padł werdykt! Ten człowiek jest po prostu nie z tej planety - ma swój świat i widać to szczególnie mocno na scenie, kiedy absolutnie hipnotyzuje... Jest to osoba, która naprawdę trafia do mojego serca Jego tango było takie niespokojne... perfekcyjne po prostu. Ale się cieszę!

Co do reszty występów to prawie wszystkie mi się podobały - zwyczajnie na finałowym, dobrym poziomie. Właściwie, najbardziej rozczarowana byłam Jessicą - nie wiem, czy to faktycznie sprawa zmęczenia, czy może stresu, bo wszyscy wiemy, że ma świetny głos i lekkość na scenie. Naprawdę się zdziwiłam, bo widziałam w DDTVN materiał z próby i wypadła rewelacyjnie!
Co do innych wokalistów - Ania Teliczan absolutnie mnie oczarowała, ta piosenka była wręcz stworzona dla niej. Przepiękny występ, byłam w szoku, że nie było jej w pierwszej trójce, bo to był zdecydowanie jeden z najlepszych występów.
Jednak Alexander też dał dziś niezłego czadu Miał głos tak podobny do wokalisty Europe, że szok - poza tym szalał na tej scenie, jak jakiś Mick Jagger, czy inny urodzony rock`n`rollowiec Rewelacja, byłam przemiło zaskoczona!
Również bracia Legun przygotowali wspaniały występ, mają głosy wręcz jak dzwony.
Za to Kony wynudził mnie śmiertelnie, jakoś nie było to dla mnie ani zabawne, ani interesujące. Jedyne, co mi się u niego podoba, to talent do wykonywania tych lalek, bo są naprawdę świetne, jednak w kwestii obsługi nimi... No, nie trafia to do mnie.
Zaś Kaczorex przygotował kapitalny występ - byłam wpatrzona w niego jak mała dziewczynka. Niesamowity, młody skromny chłopak z wielkim talentem. Sama przyjemność móc go oglądać!
Patenciarz mnie nieźle rozbawił, zwłaszcza końcówką - taki niepozorny chłopak, a tyle szalonych pomysłów się kryje pod tą czupryną.
Również Kruk i Blacha wywoływali u mnie wybuchy śmiechu - nie dość, że mają kapitalne pomysły, to jeszcze tonę charyzmy. Chciałabym ich zobaczyć w jakimś kabarecie! Bardzo mi przypominają takich kolesi, chyba z Australii, nazywają się "Umbillical Brothers", ich kabaret też opiera się w dużej mierze na tej zabawie z odgłosami.
Jeśli chodzi o Jadzię i Dominikę, to raczej nie przepadam za akrobatyką, jednak podziwiam ich zdolności - człowiek po prostu zapomina o prawach fizyki, biologii, jak widzi, co one potrafią ze swoim ciałem wyczynić.