KIEDY S-5. KIEDY POWSTANIE OBWODNICA RAWICZA?.


O mocy labradora może powiedzieć Basia....

Ano mogę, mogę . Labrador faktycznie ma bardzo dużo siły, jedyną nadzieją, to nauczyć go porządnego chodzenia przy nodze. Ja nad tym cały czas pracuję , raz jest lepiej, raz gorzej, ale nie ustaję w wysiłkach . Ciekawe, że wszystkich innych rzeczy nauczył się dość prędko, a na tą jedną jest strasznie odporny .
Natomiast jeżeli chodzi o tą drugą rzecz, tzn. - przyjacielskość do wszystkiego, co się rusza (oprócz kotów ) - to nadawałby się jak najbardziej.

Pozwolę sobie w argumentacji podeprzeć się artykułem z miesięcznika ``Mój Pies``. Pisuje do niego cyklicznie Pani Dorota Warakomska, właścicielka labradora o imieniu Blues. W numerze z grudnia 2008 (notabene jest to numer z posokowcem bawarskim) Pani Dorota opisuje problem, o którym mowa: ``[...] Co sprawia, że Blues nie jest w stanie przejść normalnie nawet kilku metrów? Wyciągnięte w jego kierunku ręce, które zachęcają go do podejścia, skoku, zabawy. Cmokanie, pogwizdywania i nawoływania, które rozpraszają go całkowicie. Nie może ani spokojnie iść, ani siedzieć. Gdy zaczyna do kogoś skakać, każde dotknięcie, czy pogłaskanie uczy go, że skakanie się opłaca, bo jest nagradzanie pieszczotą. [...] Dlaczego ludzie zaczepiają psa, nie pytając o zgodę człowieka, który tego psa prowadzi na smyczy? Czy dlatego, że szczeniak jest cudowną maskotką?[...] A może ludzie zaczepiają psa, bo nie wiedzą, ze nie powinni. Nie rozumieją, że aby mógł wykonać polecenie, musi się skupić. Może nie uświadamiają sobie, że psy też można wychować, tak jak dzieci?[...]``
Jest to tekst, który dla mnie oznacza, że nie tylko ja mam problem z namolnymi przechodniami. Bono uczęszcza do psiego przedszkola, na spacerach często ćwiczymy komendy, skupianie uwagi, chodzenie przy nodze. Przechodzący ludzie zaczepiają go i wabią do siebie słodkim ćwierkaniem. Jaki będzie efekt? Mały Bono niczego się nie nauczy, a duży nie będzie już atrakcyjny dla przechodniów, za to uciążliwy dla właścicieli. To właściciel powinien decydować kiedy i na jakich warunkach pies jest głaskany przez obcych.

przeczytałam to co napisałas i niestety nie dokońca sie zgadzam sie z tym co napisałas....kantar to dla mnie i nie tylko (chwała bo zostałbym posadzona o znecanie sie nad zwierzetami) to akcesora dodatkowe , w ZADNYM WYPADKU WYCHOWAWCZE!!! a dlaczego, dlatego ze pies uczony chodzenia i wykonywania komend w halti tylko i wyłacznie nadal bedzie ciagnał na zwykłej parcianej obrozy, halter sprawdza sie gdy pokazujemy psu czego wymagamy w komendzie ale nie uczenia ciagłego, sprawdza sie gdy jest slizgawica na ulicach czy tez jedziemy z psem w duze skupisko ludzi i psów (wystawa czy np jakis jarmark) i mozemy tam w ciasnych alejkach idealnie manewrowac psem....moje na codzień chodza w łańcuszkach, ba najczesciej w zmijkach które nie maja 1cm grubosci i zawsze chodza na luzie, zawsze przy nodzeod dawien dawna nie ma efektu ciagniecia i podduszania, pies raz nauczony efektu dławika nie powróci do ciagniecia....ba wiekszosc dobrych z zaznaczeniem dobrych szkół tresury nie uzywa zwykłych obrozy ani KANTARÓW!!! oczywiscie nie dotyczy to psów typu haszczaki czy tez onki z racji tego ze maja zbyt gruba siersci najzwyczajniej w swiecie efekt dławika na nie nie działa bo go nie czuja...czy uwazasz cos złego w pokazaniu psu co oznacza komenda siad poprzez pogłaskanie psa od zadu do końca tylnych łap w naciskiem na zgiecie łapy?? ja nic,poza efektem ze za drugim razem pies załapuje o co chodzi a człowiek nie musi powtarzak komendy 20 razy i machac smakołykiem nad głowa, komenda zeby była zrozumiała dla psa musi byc wypowiedziana TYLKO RAZ, inaczej pies zalapuje ze moze sobie pozwolic na co mu sie chce bo przeciez własciciel bedzie do mnie gadal i mi machał zarciem nad swoja głowa, pies ma załapac ze dobrze wykonana komenda to nagroda nie wiadoma jaka i niewiadomo skad, a jak nagroda jest znana bo pies ja widzi to zadna atrakcja a komende po co wykonac skoro wiem co jest (a jak pies np nie lubi smaczków to co?? piłka mu macham nad swoja głowa czy chwale zanim wykona komende??) i do dorosłego psa nie kuca sie proszac o wykonanie komendy!!!! bo dorosły pies wykorzysta to swierdzajac ze jestescie równi i bedzie probował zdominowac lub tylko wymusic dostanie czegos za niewykonanie komendy, kucanie sprawdza sie ale u szczeniaków ras małych czy tez psów głuchych, wówczas takie kucanie ma sens bo ma jakies znaczenie...nie wiem ile psów w zyciu resocjalizowałas i jakie i z iloma róznymi przypadkami dosrosłymi miałas do czynienia na szkoleniach??
a ze tak zapytam np jezeli uczysz psa komendy "zostań to tez machałas mu smaczkiem nad glowa albo siadałas na krzesle??...zaden moj pies a edukowanie owych zaczełam w wieku 8 lat nie byl nagradzany zawsze smaczkami plus wychwalanie, zawsze smaczek zamieniany pk tym jak wyłapał komende pochwała a potem automatycznie bez zadnych nagrodek bo w zyciu nie zawsze jest czas na dawanie nagródek psu, sa rózne sytuacje
labradory nie nadaja sie na agility na obi tak, jak najbardziej bo to sport polegajacy na pracy człowieka i psa ..no ale tu musze zasmucic psy nie moga byc ani na kolczatkach ani na kantarach obroze zaciskowe albo polzaciskowe (bo do obi potrzeba PT a tu juz scisle mamy okreslona obroza dla psa), i nie jestem do końca pewna czy pies zawsze mysli kategoriamy opłacalne-nieopłacalne, w fazie uczenia zapewne tak ale w dalszym zyciu nie, bo np co jest opłacalnego w tym ze biore psy na jarmark dominikański i tak musza chodzic przy nodze, po odpowiednim nakierowaniu smyczy siadaja bo wymaga tego sytuacja albo kaze im warowac??nie chwale ich, nie daje smaczków a i tak wykonuja komende bo wiedza ze musza sie podporzadkowac mi, one nawet bez komendy zwalniajacej nie obwachaja trawki nie mowiac o obsikaniu jakiegos krzaczka..bo wspolne zycie miedzy psem a człowiekiem ma byc miłe a nie udreka i szarpanina ani wiecznymi pochawałami..to tak jak dziecko trzeba nauczyc malucha co wolno a co nie i co my jako rodzice wymagamy od niego co nie znaczy ze zawsze dziecko bedziemy chwalic albo nie pokazujemy ze za to zebył grzeczne cały rok pod choinke dostanie taki prezent i od lipca pokazujemy mu machajac co dostanie jak bedzie grzeczne

Dlaczego ten piękny biszkopt został porzucony, zostawiony sam sobie na działkach pewnie nigdy się nie dowiemy. Ale możemy zrobić coś ważniejszego – odmienić jego los i dać mu nowy dom!
Borys to 6-letni pies w typie labradora, który został przywieziony do schroniska w lutym. Jego „pan” zostawił go na działkach gdzie błąkał się przez kilka miesięcy. Niektórzy ludzie go karmili inni przeganiali i nikt nie chciał przygarnąć do swojego domu. Po zabraniu do schroniska pies kilka razy uciekał do miejsca w którym mimo wielu niedogodności czuł się bezpieczny, w którym prawdopodobnie czekał aż wróci po niego właściciel, który jednak nigdy nie przyszedł.
W schronisku został zamknięty w boksie do którego przez ponad 4 miesiące nie mógł się przyzwyczaić. Był smutny, przygnębiony i wystraszony. Ożywił się trochę kiedy dostał psie towarzystwo. Jednak do dzisiaj Borys nie pogodził się ze schroniskową rzeczywistością. Cieszy sie, jeśli ktoś z pracowników lub wolontariuszy podchodzi do boksu, ale wyjęty z niego, idzie jak na skazanie. Posłusznie, nie ciągnąc smyczy człapie noga za nogą. Nie boi się psów, nie boi sie samochodów, ale jeśli zobaczy na swojej drodze obcego człowieka, nawet z daleka, od razu ma odruch ucieczki- zrywa sie, i chce sie ukryć w krzakach, uciec jak najdalej. Przez cały czas jest czujny jakby wyczekiwał ataku z każdej strony. Chodzi z podkulonym ogonem, z położonymi po sobie uszami. Boi sie podniesionej reki, kijka uniesionego do góry kiedy chciałyśmy mu rzucić aport. Spacery nie sprawiają mu przyjemności, cieszy się dopiero kiedy wraca do boksu. Jeśli w czasie spaceru położę sie z nim w trawie, kładzie sie obok mnie, rozciąga sie, ale cały czas widzę w nim strach i gotowość do ucieczki.
Borys raz trafił do adopcji ale po kilku dniach wrócił ponownie do schroniska bo nie potrafił zbyt szybko przystosować się do nowego otoczenia.
Borys dogaduje się z innymi psami i sukami. Jest łagodny, delikatny, zupełnie poddaje sie woli człowieka, daje ze sobą zrobić wszytko, ale wszytko to przyjmuje z olbrzymim smutkiem. Każdy zabieg czy pieszczotę. On jeszcze nie wie, co znaczy miłość człowieka, że ręce ludzkie służą do głaskania, karmienia a nie tylko do bicia i karcenia. Nie rozumie czym jest ciepły dom i kochająca rodzina. Ale nie jest za późno żeby się tego nauczył.
Okaż mu serce i dużo cierpliwości a na pewno po czasie Borys się przełamie i zyskasz prawdziwego, wiernego i oddanego psiego przyjaciela.
Jeśli chcesz zaopiekować się Borysem to przemyśl tę decyzje bardzo dokładnie ponieważ ten pies bardzo przeżywa każdą zmianę miejsca. Przez długi czas przyzwyczajał się do schroniska tęskniąc za działkami, tęsknił za schroniskiem w nowym domu, tu jednak nie zdążył się przyzwyczaić bo został ponownie oddany do boksu. Musisz być przygotowany, że na początku nie otrzymasz radości i wdzięczności. Borys wymaga wielomiesięcznej pracy nad odbudową zaufania do człowieka. Wierzę jednak, że po wszystkim co musiał przejść w swoim życiu czeka na niego ten jedyny, wspaniały dom. Może właśnie Twój dom?

kontakt:
kordonia@gazeta.pl
GG 6172249
tel. 664064860

Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej .
Pies przed wydaniem zostanie wykastrowany.