KIEDY S-5. KIEDY POWSTANIE OBWODNICA RAWICZA?.


Taqilla: nie ma sprawy! Tylko sobie muszisz znalezc kierunkowy, bo nie wiem, jak ze Stanow dzwonic. Z Europy jest 33 chyba...

Mam ten sam problem z moim nr telefonu - nie wiem jaki kierunkowy ma USA! Ale zaraz mogę to sprawdzić - wyślę do rozan sms'ka i powinien jej się wyświetlić cały nr - razem z kierunkowym z USA - chaton zrób tak samo i później nam tylko rozan poda całosc nr które jej się wyświeyliły i będzie ok!
Co Wy na to?

yyyyyyyy, zakrecilam sie...to znaczy mam napisac SMS'a do Rozan, zeby mi odpowiedziala i wyswietlil sie jej numer? Ja wiem, jak do Polski dzwonic na komorke, wystarczy dodac +48. Ja nie wiem, jak do Stanow lub ze Stanow dzwonic.

jak wyslesz sms'a do rozan to na jej telefonie wyświetli się Twój pełny nr telefonu razem z kierunkowym (chyba że jesteś w 100% przekonana, że 33 to kierunek do Francji) i wtedy rozan mogłaby mi podać ten kierunkowy!

M&B

Witam Mam dwa pytania. Pierwsze wazne. Czy istnieje cos takiego jak sleep timer do komórki? Bo potrzebuje cos takiego a nie moge znaleść:/ Jeśli ktoś ma coś takiego lub wie chociaz jak sie nazywa prosze o pisanie. Drugie pytanie i wazniejesze zresztą. Jak mam odzyskać kod PIN od mojej karty sim ? Ba czy wogóle da sie odzyskac to jakoś u operatora? Jest to bradzo dla mnie wazne powiem wam dlaczego. Zamienilem sie na numery telefonu z ojcem. On sobie wziął abonament ja jego numer telefonu w Era TAK TAK. Ale jak on uzywal ta karte to nie chcial pinu i go wyłaczył. Papiery od karty są gdzieś posiane i nie moge ich znaleśc bo zeby odblokowac pin musze podac stary kod:/ I teraz zachodze w glowe jak mam odzysakc standardowy kod PIN z karty sim? :hmm: Moze ktos wie? bee bardzo wdzieczny za jakiekolwiek info. Pozdrawiam. Karta oczywisice nie jest zarejestrowana :(.
Ten post był edytowany przez DethClaw18 dnia: 21 Kwiecień 2006 - 21:51

Na imię mam Tomek, mam 31 lat, od trzech lat mieszkam znowu w PL. Przez 12 mieszkałem na Florydzie.
A zajmuję się... hmm... produkuje i sprzedaje różne gadżety i akcesoria do DeLoreana.
Moja strona to www.deloreana.com
Na Allegro możesz mnie znaleźć pod nazwą DMC-DeLorean. Co jakiś czas wystawiam różne rzeczy między innymi związane z tym samochodem. Na święta przygotowuję ofertę grawerowanych gadżetów także z DeLoreanem.
Jeżeli ktoś chce pogadać to proszę... ale rano późno wstaje Za to w nocy siedzę
Mój numer to 508-***-2*4
Pozdrawiam

EDIT: Panie Tomku, z tym numerem telefonu to ja bym nie ryzykował... jak się rozejdzie w środowisku (a nasze forum jest jednym z wielu) to nie będzie miał Pan wolnej minuty. Zainteresowani numerem telefonu na PW prosze.

Dostałem w łaśnie na swoją służbiwą pocztę coś takiego:


R A T O W N I K


Prośba Akademii Medycznej


Ratownicy medyczni, policjanci, strażacy i wszyscy inni,którzy interweniują na miejscu wypadków, wielokrotnie napotykają na trudności, kiedy muszą kontaktować się z
krewnymi lub bliskimi poszkodowanych. W/w służby zaproponowały, abyśmy w specjalny sposób oznakowali w swojej komórce numer służący w nagłych wypadkach do kontaktu z bliskimi osoby poszkodowanej. Bardzo często telefon komórkowy jest jedynym przedmiotem, który można przy takiej osobie znaleźć. Szybki kontakt pozwoliłby na
uzyskanie takich informacji jak: grupa krwi, przyjmowane leki, choroby przewlekle, alergie, itp.

Ratownicy zaproponowali, aby każdy w swoim telefonie umieścił na liście kontaktów osobę, z którą należy się skontaktować w nagłych wypadkach. Numer takiej osoby
należy zapisać pod międzynarodowym skrótem ICE (in Case of Emergency). Wpisanie więcej niż jednej osoby do takiego kontaktu wymagałoby następującego oznaczenia: ICE1, ICE2, ICE3, itd.

Oznakowanie zdecydowanie ułatwiłoby prace wszystkim służbom ratowniczym. Pomysł jest łatwy w realizacji, nic nie kosztuje, a może ocalić życie. Akcja ma zasięg europejski.

Wpiszcie ten numer teraz do swojej komórki bo potem zapomnicie i prześlijcie ten e-mail dalej, dzięki temu możemy ocalić komuś życie!

Panowie a co powiecie na to:

Jak szukałem mkI i nie udawało mi się znaleźć niczego w rozsądnej cenie a ten był do sprzedania to nawet zapisałem numer telefonu i gdybym następnego dnia nie znalazł na szrocie swojej Eleonorki to pewnie dzisiaj stałoby takie coś w garażu i powoli zdrapywałbym spoilery i doprowadzał go do oryginału

ValdiCieć

17 października 9:00

‟... brawurowa akcja CID, która miała miejsce przed niecałą godziną. Udało nam się dowiedzieć z nieoficjalnych źródeł, że ujęto niejakiego Kristofera L., w wynajmowanym przez niego pokoju w kamienicy. Zaangażowane w tę akcję siły budzą co najmniej zdziwienie. Czyżby wydział chciał pokazać jakimi możliwościami dysponuje? Ale wracając do tematu. Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że pan Kristofer był w jakiś sposób związany z niewyjaśnionym do tej pory zabójstwem ukraińskiego generała Viktora Kalinienki. Niestety wydział nie udziela żadnych informacji na ten temat:
- Musimy zachować pełną dyskrecję ze względu na dobro śledztwa. – Mówi szef wydziału CID – Roy Thommson. Postaramy się informować państwa o wszelkich postępach w śledztwie. Relację z wydarzeń zdawała Alex Toll z London News...”


Na ekranie pojawiła się relacja z miejsca zdarzenia. Kilka czarnych wozów i antyterroryści wychodzący z drzwi pobliskiej kamienicy. Dwóch z nich prowadziło kilku skutych w kajdany mężczyzn.

Nie miałeś czasu na przetrawienie tych wiadomości. Zadzwonił telefon od Artesta:
- Witaj towarzyszu! Tak jak prosiłeś zająłem się sprawdzeniem bilingów Lancastera, niestety tylko tych z telefonu domowego, gdyż nie mamy jego komórki. Udało mi się ustalić numer, na który ostatnio często dzwonił, i na który z dużym prawdopodobieństwem dzwonił w podanym przez ciebie czasie. Jeśli chcesz to na niego zadzwoń, chyba tylko tak będziemy mogli się czegoś o nim dowiedzieć, bo niestety nie udało mi się znaleźć niczego co mogło by pomóc ustalić tożsamość tego człowieka. Mam nadzieję, że cię nie zawiodłem. Trzymaj się. I przestań tyle pić. Czuję wódkę nawet przez słuchawkę!

A więc jednak. Wreszcie coś się udało! Sam numer to nie wiele, ale jednak... Zasiane nasiona powoli zaczęły wydawać owoce.

17 października 15:30

Do tej pory dzień upływał ci jedynie na popalaniu papierosa i przesiadywaniu w jakimś barze. Przez ten czas zadzwoniłeś do Bonesa. Na szczęście, nie okazał się kompletnym idiotą zgodził się odpuścić Lancasterowi. Pojął, że był on jedynie pionkiem w czyichś rękach. Poprosił za to o zajęcie się osobą, która pociąga za wszystkie sznurki. Podkreślił wagę tej sprawy dopisując kolejne zero do obiecanego wynagrodzenia. ‟Cóż zrobić?” – pomyślałeś wpatrując się w kieliszek stojącej przed tobą gorzałki. Pociągnąłeś zdrowego łyka, i na twojej twarzy zagościł błogi uśmiech. Mimo wszystko nie zamierzałeś pozostawić Lancastera samopas...

***


Czy ktos zna numer telefonu lub strone Palacu w Losiowie...Nigdzie nie moge znalezc...
gdzieś mam zapisany, jak znajdę, to podam.
Ale w temacie pałacu w Łosiowie, to mam taką uwagę:
Chodzi o OODR w Łosiowie, tak?
Jestem z Lewina, też zastanawiałem się nad robieniem wesela w OODR-ze, ale Tak:
Kiedy zadzwoniłem do nich, panie rozmawiały ze mną w takim tonie, że odniosłem wrażenie, że oni chyba nie są tam w pełni nastawieni na takie imprezy. Nie potrafiły mi podać żadnych wiadomości: czy w ogóle wynajmują, czy można u nich wynająć nocleg, itp. Ze wszystkim odsyłały mnie do szefa, którego wtedy akurat nie było. Miał być dopiero po 17.10.
Po tej dacie nie zadzwoniłem jednak do nich, bo wcześniej rozmawiałem z restauracją, z której chciałem mieć catering. Powiedziano mi, że robili tam wesele raz i nieszczególnie są zachwyceni. Sala jest mała - na 30 -40 osób (wszystko podaję tak, jak usłyszałem, sam nie sprawdzałem na miejscu w Łosiowie), tańczyć trzeba na korytarzu. Jeśli chodzi o catering to problem jest taki, że wtedy, jak tam robili wesele, że w kuchni były tylko dwie kuchenki elektryczne i jedna mikrofala, i jak to wszystko chodziło razem, to wysiadały korki (nie licząc, że jeszcze gra orkiestra i oświetla się salę).
Acha! Panie w Łosiowie podały mi tylko jedno - wynajem sali: 1500 zł.

Ktoś mi może powiedzieć, czy mam dobre wiadomości?
czy może po prostu mówię o innym pałacu

Jeszcze jedna ważna dla mnie sprawa: CHCE ZROBIC WESELE W LEWINIE, 06.09.2008 I SZUKAM KAPELI. CHCIALEM "HORYZONT", TAK TU ZACHWALANY, ALE MAJA JUZ TEN TERMIN ZAJETY
POMOZCIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

no bo jesli o to chodzi, to jest fajna sprawa. Bo ludzie zmieniaja adresy, szkoly, numery telefonow i pozniej nie ma jak ich znalezc. Ja skontaktowalam sie przynajmniej z 10 osobami, z ktorymi urwal mi sie kontakt, a ktorzy nie mieli zadnych innych wtyk w sieci

Otrzymałem w mailu, myślę że to ma sens dlatego wklejam.


Numer mogący uratować życie

2010-01-28
Ratownicy medyczni, policjanci, strażacy i wszyscy inni, którzy interweniują na miejscu wypadków, wielokrotnie napotykają na trudności, kiedy muszą kontaktować się z krewnymi lub bliskimi poszkodowanych. Ponieważ bardzo często telefon komórkowy jest jedynym przedmiotem, który można przy poszkodowanej osobie znaleźć, w/w służby zaproponowały, aby w specjalny sposób oznakować numer służący do kontaktu w nagłych wypadkach.
Szybki kontakt może umożliwić uzyskanie takich informacji jak: grupa krwi, przyjmowane leki, choroby przewlekle, alergie, itp. Ratownicy zaproponowali, aby każdy w swoim telefonie umieścił na liście kontaktów osobę, z którą należy się skontaktować w nagłych wypadkach. Numer takiej osoby należy zapisać pod międzynarodowym skrótem ICE (in Case of Emergency). Wpisanie więcej niż jednej osoby do takiego kontaktu wymagałoby następującego oznaczenia:ICE1, ICE2, ICE3, itd.

Oznakowanie ICE zdecydowanie ułatwi prace wszystkim służbom ratowniczym. Pomysł jest łatwy w realizacji, nic nie kosztuje, a może ocalić życie.

Najlepiej ustalić i wprowadzić numer kontaktowy ICE natychmiast po przeczytaniu niniejszej wiadomości, po czym przekazać ją swoim bliskim i przyjaciołom. Akcja ma zasięg ogólnoeuropejski.

Ps.

Wspaniała akcja.

W trosce o własne życie i zdrowie ja już wprowadziłem ICE1 i ICE2 a TY??? Jeśli jeszcze nie - zrób to teraz!!!!!!!!!!

Następnie ZARAZ roześlij to swojej rodzinie, przyjaciołom i znajomym - oni też są Ci bliscy, prawda???

Pozdrawiam

Nie bardzo wiedziałam, gdzie to umieścić - ale skoro piszę o prawdziwych osobach i bawię się ich losem jak szmacianą lalką, padło na FF... wiek co niektórych trochę nie nie zgadza, wiem o tym dobrze, dlatego proszę na takie rzeczy nie zwracać uwagi. Jedno jest pewne: ograniczyłam wielokropki.

Frank Tieri otworzył okno. Mroźny, styczniowy wiatr owiał mu twarz. Mężczyzna z zadowoleniem pomyślał, że te wakacje w Kanadzie to jeden z jego najlepszych pomysłów ostatnich tygodni. W Nowym Jorku wrze teraz jak w ulu. Tutaj nie może go znaleźć ani policja, ani żaden z ludzi Bonanno.
O posiadłości znajdującej się w Montreal, należącej do matki jego żony, nie wiedział nawet nikt z jego rodziny. Była to średniej wielkości willa, otoczona wielkim ogrodem, który szczególnie upodobały sobie jego dzieci.
Oczywiście, Frank musiał przed wyjazdem zostawić swoim ludziom informacje, jak mogą się z nim kontaktować. Chciał wiedzieć na bieżąco, jak wygląda sytuacja w Stanach. Co prawda rano na obszarze większości miasta wystąpiła awaria telefonów, ale poza tym cały czas dostawał najświeższe wieści.
Zamordowanie Sonny’ego Napolitano okazało się dość prostym przedsięwzięciem. Zbyt prostym. To, że wszystko odbyło się bez najmniejszych komplikacji, wystarczyło, by Tieri zaczął coś podejrzewać. W dodatku z najnowszych wiadomości wynikało, że gliny powoli dochodzą do tego, kto wydał rozkaz. Frank nie mógł się temu nadziwić. Wszystko wskazywało na to, że ktoś go sypnął. Sam zabójca – młody, ale doświadczony chłopak z Sycylii, który zjawił się w Ameryce dwa lata wcześniej – prawdopodobnie siedział sobie spokojnie w rodzinnym mieście.
Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi.
- Proszę – powiedział szorstko Tieri. Do pokoju weszła jego żona. Z racji późnej pory – dochodziła północ – ubrana była w szlafrok.
- Przyjechali do ciebie jacyś faceci. Cholera, Frank, mogłeś im powiedzieć, że istnieje coś takiego, jak pora dnia.
Tieri zmarszczył brwi. Żadnemu ze swoich nie dawał adresu, jedynie numer telefonu.
- Czekają na dole?
- Mieli czekać. Pewnie już tu idą.
Mężczyzna skinął głową. Ominął żonę i wyszedł na korytarz. Gdy doszedł do schodów, u ich stóp dostrzegł troje ludzi. Dwojga z nich miał nadzieję nigdy nie zobaczyć. Należeli do rodziny Gambino. Poznał ich od razu, nie raz widywał ich zdjęcia, połączone z licznymi opowieściami o krwawych jatkach, jakie zdarzało im się urządzać. Trzecią osobą był jeden z jego doradców.
- Dobry wieczór – rzekł grubszy i wyższy z gangsterów, nazywany Faro.
- Witam. Kto wam powiedział, jak mnie znaleźć? – spytał Frank, schodząc ze schodów.
- To nie jest ważne – odparł chudszy, o przydomku Earl. – Przysłał nas tu…
- Wiem, kto was przysłał. – Uciął Tieri.
- Don Castellano oznajmia, że śmierć Napolitano była bezcelowa. Rozmawiał z tym z resztą Donów Pięciu Rodzin. Nie ma tego panu za złe, bo sam zapatrywał się na to morderstwo od dłuższego czasu, ale to był paskudny czas na porachunki. Poza tym, nasz Capo di tutti capi był bardzo zawiedziony, że nic nie wiedział o pańskich planach. Donowie odbyli ważne zebranie i ustalili pewne rzeczy dotyczące także pańskiej osoby – opowiedział Faro.
- Nie można było po prostu zadzwonić? Rano była awaria, ale teraz jest w porządku.
- Oczywiście, że tak. Rodzina Bonanno ma znajomości w Montrealu. Awaria była celowa, by nie dostał pan informacji o zebraniu, w razie gdyby zaistniała możliwość szybkiego powrotu do Nowego Jorku – wytłumaczył najzupełniej spokojnie Earl, ważąc dokładnie każde słowo.
- Ale skąd oni wszyscy wiedzieli, gdzie ja jestem?! – jęknął całkowicie wyprowadzony z równowagi Frank Tieri.
Ledwo to powiedział, grad kul rozbił wszystkie szyby w drobny mak, wpadając do pomieszczenia.