KIEDY S-5. KIEDY POWSTANIE OBWODNICA RAWICZA?.

Do roku- nie bardzo. Woda jest zdrowa dla organizmu, ale to nie znaczy, że
należy rezygnować z soków. Tymbarka takiemu dziecku nie podałabym. Raczej
rozcieńczaj Bobofruty. Do roku karmiłam dziecko słoiczkami i to tylko 2 firm:
Bobofrut i BoboVita. Kosztowało, to fakt, ale dziecko musi swoje dostać. Do roku
dziecko nie powinno dostać soli i cukru. Niekonserwowane, to nie wszystko.
Obiadki, jeżeli jeden słoiczek nie starczał- dolewałam wody i dodawałam trochę
kleiku ryżowego, flipsa itp. Deserek nie musi być codziennie. Raczej dawałam
owoce odpowiednio rozdrobnione.


Nie wiem czy to opinia fachowa ;) , ale na mnie dzialalo tak samo - tzn.
nie
dzialalo, a po okolo 20 dniach zaczelam tyc - jakies 4 lata temu. Jak
chcialam reklamowac (no bo kupilam z "gwarancja") to sie dowiedzialam od
pani akwizytorki ze na pewno zarlam slodycze itp i dlatego nie zadzialalo.
Aha, zapomnialam dodac ze stosowalam sie scisle, nie podjadalam, pilam
duzo
wody niegazowanej itp ;-) Zestaw mialam taki sam jak ty.


Mialas zla konsultantke, a moze traktowalas ja jak glupia akwizytorke?
Nie wiem jak bylo ale .. takie przypadki sie zdazaja. Jak juz pisalem w
innym poscie to jest proces, organizm roznie reaguje.
Nie sadze zeby "akwizytorka" powiedziala Cie ze to jest srodek cud ;)
Fakt, powinna przyjac reklamacje. Firma zwraca pieniadze i wszyscy pozostaja
szczesliwi. Swoim glupim ruchem pozostawila niezadowolonego klienta, to jest
niedopuszczalne, ale  w kazdej grupie trafia sie zakala. :)
U mnie odyzskalabys pieniadze bez problemu. : /


Chyba masz pecha nalezec do szczesliwcow, na ktorych Herbalife nie dziala.
Czytalam, chyba na stronie Jana Werbinskiego, ze jest to jedna z diet,
ktora
ma jakis tam sens - ale moje zdanie jest takie ze jest to naciaganie.


Jezeli jest to naciaganie to znaczy ze dalas sie nabrac.
Zartuje.
Mam do czynienia z tym produktami od ponad dwoch lat i wiem ze dzialaja.
Jest wiele czynnikow ktore maja wplyw na ostateczny rezultat. Ale ze
wszystkich diet jakie znam ta ma najlepsze wyniki. Poza tym jest oparta na
logicznych zalozeniach, prodykty nawet przy braku rezultaow nie zaszkodza,
moga tylko pomoc, sa calkowicie naturalne.
Jezeli ktos zrozumie zasade ich dzialania to nie moze sie ze mna nie zgodzic
:)

pozdrawiam
Wojtek
www.alfa7.republika.pl

Czesc!


| Co wiecej - sensowne definicja zycia, ktora
| objela by priony, powinna objac rowniez
| wszystkie krysztaly.
O tu mam pewne watpliwosci co do tego
sarkazmu.


Dlaczego podejrzewasz mnie o sarkazm? To bylo po prostu
stwierdzenie faktu. Definicje maja to do siebie, ze mozna je
sobie ustalic dosc dowolnie, pytanie tylko, czy beda
uzyteczne.


Jetsesmy ludzmi, zwierzetami, zatem swiat caly
stworzony na podobienstwo nasze chcemy nazwac
zywym.


S-co?!? Wybacz, pewnie masz na mysli cos innego, ale brzmi
to jak jakis pseudoreligijny belkot.


Jestes biologiem i latwo jest ci wyluszczyc
definicje zycia: DNA (lub inne powszechnie
akceptowane).


Jesli przesledzisz tamta dyskusje to zobaczysz, ze jestem
sklonny zaakceptowac kazda definicje, pod warunkiem, ze nie
bedziemy rozciagac rozumowania opartego o jedna definicje na
byty podpadajace pod inna.


A sprobuj zapytac przykladowo piecioletnie
dziecko czym jest zycie, jeszcze najlepiej aby
te dziecko nigdy nie widzialo swiata (nie ma
takich dzieci, ale chodzi mi o nazywanie pod
wplywem obserwacji) posadxmy takie dziecko
przed krysztalem  np soli to wtedy sol nazwie
nam zyciem. skad jestesmy pewni ze to co nas
otacza to zycie, jezeli tak krysztaly sa takze zywe.
to tylko rozwlekanie sie nad definicja.
przeciez krysztaly takze potrafia rosnac
wykorzystujac energie wody.


Co to znaczy "jestesmy pewni ze cos jest zywe"? Jesli tak
zdefiniujemy pojecie zycia, ze beda pod nie podpadly
krysztaly soli, to bedziemy pewni, ze sa zywe. I odwrotnie.
Nic tu nie ma tajemniczego. Tyle, ze jesli zrobimy sobie
taka pojemna definicje, to nie ma co sie dziwic, ze zywe
jest cos co nie ma DNA ani RNA a o to chodzilo w tamtej
dyskusji.

A jesli juz przy definicjach jestesmy: z mojego punktu
widzenia centralna wlasciwoscia organizmow zywych (jakie
tradycyjnie podpadaja pod to pojecie) jest zdolnosc do
ewolucji genetycznej, stad tez - definicja powinna obejmowac
co najmniej - bycie replikatorem, i to w tym waskim sensie -
zdolnym do mutacji, przekazujacym je potomkom i takim u
ktorego dostosowanie zalezy od tych mutacji. Co wiecej -
jest to wlasciwosc - zarezerwowana dla zycia i tworow
ludzkich. Czyli w sumie takie kryterium jest uzyteczne.

pozdrawiam
Pawel Poreba

zamyslona4 napisała:

> pozostaje mi jedynie uzyc twojego jezyka- bzdura, bzdura, bzdura

Z tą różnicą, że ja potrafię udowodnić, że piszesz bzdury, a Ty potrafisz to
tylko napisać.

> stosowanie hormonow wzrostu w celu przyspieszenia hodowli zwierzat jest
> faktem i juz nawet rolnicy zbytnio go nie kryja. potem zjadany jest on przez
> konsumentow owego mieska

"W 1988 r. Wspólnoty Europejskie zakazały stosowania hormonów wzrostu w hodowli
zwierząt. Obowiązuje to wszystkie państwa członkowskie i dotyczy również
importu z państw trzecich. Kwestię tę regulują przepisy dyrektywy 96/22/WE z 29
kwietnia 1996 r. dotyczącej zakazu używania w hodowli bydła substancji o
działaniu hormonalnym lub tyreostatycznym oraz agonistów receptorów beta i
uchylającej dyrektywy 81/602/EWG, 88/146/EWG i 88/299/EWG."
www1.ukie.gov.pl/www/serce.nsf/0/30a20d943247adf6c1256e850049e306?open
Napisz teraz, którzy rolnicy nie kryją dodawania hormonów? Konkretnie.

> fosforany wstrzykuje sie w celu nadania miesku ladniejszego kolorku

Bez względu na to, w jakim celu wstrzykuje się fosforany do mięsa (chodzi o
utrzymywanie wody i konsystencji, a nie koloru) nie podważa to sensu tego, co
napisałem. Fosfor nie jest szkodliwy dla ludzkiego organizmu. Odwrotnie - jest
niezbędnym do życia minerałem. Szkodliwy może być tylko jego nadmiar, a nikt
nie zjada dziennie kilku kilogramów wędlin.

> pestycydy zawarte sa w tez roslinach spozywanych przez zwierzeta i ma miejsce
> tzw. efekt kumulacji

Bzdura. Zwierząt nie karmi się warzywami i owocami, które w największym stopniu
są skażone pestycydami, a efekt kumulacji nie ma znaczenia wobec ich krótkiego
życia. Dlatego też zawartość pestycydów w warzywach i owocach wielokrotnie
przekracza to, co można znaleźć w mięsie czy mleku. Znajduje to, oczywiście,
odzwierciedlenie w normach, które dla warzyw i owoców są znacznie łagodniejsze:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=10065454&a=10069354
(źródło norm - www.fao.org/)

dlaczego tak sie stało?!!!!....
witam!!!

ostatnio to znaczy 26.09 (3 dni temu) chwaliłam się kolejnym spadkiem wagi,
dziś miałam znowu sie pochwalić, bo wczoraj rano zauważyłam znowu mniej o
jakieś 0,80 kg i tak fajnie sobie pomyślałam, że do dziś rana może być nawet
kilogram, no i....nie było...ale nie w tym problem...chodzi o to, że waga
pokazała mi coś strasznego dziś rano, to znaczy +1,50 kg w ciągu doby
@_@...koszmar... (
owszem, jak już wczoraj wspominałam, zrobiłam totalne głupstwo a mianowicie to
wybrałam sie na grzyby na czczo bez śniadania i kropli wody i tak do godz.13,
po czym byłam mocno wyczerpana i było mi cholernie niedobrze, po powrocie do
domciu nie mogłam nic połknąć bo tak mnie nudziło, ale powoli zjadałam
jogurcik, i dopiero za pół godziny mi trochę przeszło, i już mogłam w miarę
normalnie zjeść...zjadłam koło 14, potem koło 17 w miarę normalnie i jeszcze
koło 19 troszkę tak żeby dostarczyć kalorii tyle ile trzeba, ale i tak mnie to
zdziwiło, bo nieraz jem śniadanie później no ale nie o 13, a zbieranie grzybów
to tez niemały wysiłek,tyle chodzenia po lesie i schylanie, taka sobie
gimnastyka...może dlatego...możliwe,
że to był jakiś szok dla organizmu i no i stąd taka reakcja, bo tyle kalorii w
ciągu 6 godzin spożyte (około 1200), gdzie w ciągu dnia spaliłam chyba grubo
ponad 2000, wprawdzie do pierwszego posiłku chyba ponad połowę z tego, a w
zamian nie było kalorii dostarczonych...no cóż...mam nauczkę, ale pierwszy raz
takie coś mi sie zdarzyło i mam nadzieję, że ostatni...ale martwi mnie te 1,5
kg i to w ciągu niespełna doby i zapewniam, że to nie wina wagi...wiem,
wiem jak nie wagi to na pewno moja, no bo czyja...ale tak mi źle z tym ...
inaczej nie potrafiłam tego sobie wytłumaczyć, nie wiem może sie mylę a może i
mam rację, co i tak nie zmienia faktu, że waga poszła w górę

pozdrowieńka *(*

specjalistka od tunezji nie jestem, bylam tam kilka razy wiec powiem
co wiem i czego doswiadczylam zarowno w hotelach jak i wynajmowanych
mieszkaniach. Widze, ze niektorzy powtarzaja tylko i wylacznie
uslyszane informacje, ktore niestety w wiekszosci mijaja sie z
prawda.

Po pierwsze jak np kierowca wycieczkowy zatrudniony przez polskie
biuro podrozy moze nie miec stalej pensji? Az tacy zli jestesmy???

Zakaz wywozu dinara faktycznie jest ale nikt tego nie sprawdza,
wywozilam nie raz czasami swiadomie czasami nie, niewielkie kwoty i
bylo ok, tak tez nie panikujcie :).

do aga> bzdury opowiadasz dziewczyno, bylas tam chyba raz przez
tydzien w hotelu i straszysz ludzi, ze jak nie dadza napiwkow to
kelner zapomni o nich :), wiadomo ze jak dasz to bedzie ci
nadskakiwal by znow dostac, co nie znaczy ze jak nie dasz to cie
oleje. jak juz mowilam nie dawalam i nie zdarzylo mi sie by kelner o
mnie zapomnial, pewnie klal sobie pod nosem ze polskie pazernoty :D
ale to juz jego problem. A ty sprobowalas kiedys nie dac? Czy zawsze
dawalas bo slyszalas ze podobno moze ci nie usluzyc?

Co do wody to nie gadaj glupot z tym myciem zebow, wszystko zalezy
od organizmu jak toleruje. Tunezja nie jest krajem trzeciego swiata
a woda nie pochodzi ze sciekow :) Mylam zeby z kranowce a co wiecej -
pilam kranowke (poczatkowo nieswiadomie - 'ugoszczona'przez
tunezyjskie gospodynie domowe:) )i nigdy nie mialam problemow
zoladkowych (aczkolwiek nie polecam mniej odpornym)

Co do wodki tez nie do konca prawda, wodka zabija zarazki to fakt, a
problemem tam nie sa zarazki a inna flora bakteryjna ktora nasz
organizm zmienia, niektorzy przechodza to bezobjawowo
inni 'posiedzeniami':)
No i aga jezeli ty uczysz tamtejszych ludzi takiego przekupstwa-
wodka za lepszy pokoj- to nie chce nawet myslec co bedzie za
kilkanascie lat, za lepszy pokoj trzeba bedzie dawac zloto. Nigdy
nie widzialam by ktos walil taka kiche i dawal wodke liczac na
lepszy pokoj-fakt faktem czesto pytaja o polska wodeczke.